Wymowa

Sporo nieporozumień i rodzicielskiego niepokoju budzi wymowa głoski „r” oraz głosek „s, z, c, dz”, „ś, ź, ć, dź”, i „sz, ż, cz, dż”. Nie wszystkie nieprawidłowości w wymowie tych głosek są wadami wymowy.
Bywa, że rodzice 3 – 4 latków zgłaszają się do logopedy, uważając że maluch ma wadę wymowy, bo wszędzie tam, gdzie w wyrazie pojawia się „r” wymawia „l”. Na „rower” mówi „lowel”, na „górę” – „góla”, a kolor „brązowy” jest zawsze „blązowy”. Mimo rodzicielskich starań, upomnień i wielu powtórzeń, dziecko zamiast „czarna krowa w kropki bordo…” powtarza „czalna klowa w klopki boldo…”. Tu niepokój rodziców jest niepotrzebny. Taka zamiana „r” na „l” jest rozwojową prawidłowością. Gdy jednak nasz czterolatek na miejscu głoski „r” wymawia wciąż „j”, dokładnie tak samo, jak wtedy gdy miał dwa latka, pokażmy malca logopedzie. Być może zbyt krótkie wędzidełko uniemożliwia ruch przedniej części języka ku górze, a może język jest zbyt leniwy, by unosić się do góry? Dopiero około piątego roku życia, a czasem i trochę później pojawi się prawidłowo brzmiące „r” (oczywiście są dzieci, które wcześniej wymówią tę głoskę prawidłowo). W takiej sytuacji nie musimy szukać pomocy u logopedy. Nie zmuszajmy swoich trzy i czterolatków do powtarzania wyrazów z głoską „r”. Może się bowiem zdarzyć, że dziecko chcąc sprostać rodzicielskim oczekiwaniom, zacznie tę głoskę wymawiać nieprawidłowo. Jeśli w miejscu „r” usłyszymy dziwnie brzmiący dźwięk (czasem jako negatywny wynik naszych starań o czyste „r”) lub język dziecka będzie widoczny przy wymawianiu tej głoski, nie czekajmy do 5 roku życia, ale wcześniej odwiedźmy logopedę. Pamiętajmy też, że język polski ma tylko jedno prawidłowo brzmiące „r”. Nawet, jeśli bardzo podoba nam się na przykład „francuskie r” (tak potocznie nazywane) naszego przyjaciela czy popularnej postaci z telewizyjnego ekranu, nie próbujmy ich naśladować. Jeśli sami wymawiamy „r”, czując jak drżą nam policzki czy wargi, to sygnał, że nasze „r” nie jest prawidłowe. Prawidłowo brzmiącego „r” można nauczyć się z pomocą logopedy.
Prawidłowo brzmiące „sz, ż, cz, dż” też możemy czasem usłyszeć dopiero około piątego roku życia. Nasz trzylatek może te głoski wymawiać jako „ś, ź, ć, dź” lub „s, z, c, dz”. Na „czekoladę ” może więc powiedzieć „cekolada” lub „ciekolada”, a na „szalik” – „salik” lub „sialik”. Rodzice czasem taką mowę nazywają spieszczoną. Jeśli spodoba im się sposób mówienia dziecka, próbują nawet naśladować swoją pociechę. Zapominają, że dziecko, między innymi i od nich uczy się prawidłowo brzmiącej mowy. Zwracając się do niego w tym „dziecięcym języku”, opóźniają pojawienie się wymowy prawidłowej. Warto więc o tym pamiętać i zawsze starać się mówić prawidłowo, zachowując naturalne tempo, melodię i głośność swojej mowy.
Prawidłowa wymowa poszczególnych głosek pojawia się wraz z dorastaniem dziecka i usprawnianiem się jego narządów artykulacyjnych. Łatwiejsze artykulacyjnie głoski usłyszymy więc wcześniej, trudniejsze później (tak jak na przykład „r”). Pewne zamiany głosek w młodszym wieku nie są więc wadami wymowy, ale charakterystyczną cechą nie do końca ukształtowanej mowy dziecięcej. Na jedną rzecz warto tylko zwrócić uwagę – przy wymowie żadnych głosek nie powinien być widoczny język dziecka. Jeśli mówiąc, dziecko wsuwa język między zęby (z przodu lub z boku), to jak najszybciej powinniśmy zasięgnąć porady logopedy. Ten nawyk bardzo szybko utrwala się i w przyszłości możemy mieć do czynienia z seplenieniem międzyzębowym lub bocznym Podobnie szybko powinniśmy zareagować na pojawianie się dziwnych dźwięków, nieznanych dla naszej mowy. Bywa, że dziecko stara się wymówić określoną głoskę i po kolejnych nieudanych próbach pozostaje przy dziwnym dźwięku, który dla niego brzmi najlepiej.
Zdarza się, że dziecko zastępuje jedne głoski drugimi. Bywa, że głoski „k”, „g” są zastępowane przez „t”, „d”. Zamiast „kotek” nasz czterolatek, a nawet i pięcio – czy sześciolatek powie „totet”. Może to oznaczać, że tył języka naszego malucha nie unosi się do góry. Trzeba wtedy znaleźć przyczynę – być może przerośnięte migdałki ten ruch uniemożliwiają, a może po prostu mało sprawny w tylnej części język nie chce się unosić ku górze? Pokażmy wówczas dziecko logopedzie i ustalmy z nim, jak w tej sytuacji możemy malcowi pomóc, by słowo „kotek” i wszystkie te, które zawierają głoskę „k” brzmiały prawidłowo.

We wczesnym dzieciństwie (między 2 – 3 rokiem życia, a czasem później) może pojawić się tzw. jąkanie rozwojowe, nazywane też fizjologicznym (coraz częściej spotykamy termin „rozwojowa niepłynność mowy”, rezerwując termin „jąkanie” dla jąkania wczesnodziecięcego, kiedy to pojawiają się oznaki nadmiernego napięcia mięśni i dziecko jest świadome swoich kłopotów). Dziecko, które dotąd mówiło płynnie, zaczyna powtarzać pierwszą głoskę :” t t tata”, czasem sylabę: „la, la lalka”, albo cały wyraz: ” kot, kot, kot”. Bywa, że ma kłopoty z rozpoczęciem mówienia, innym razem robi długie przerwy między wyrazami, łapie powietrze, a czasem całkowicie milknie. Choć jego mowa może przypominać typowe jąkanie, to jednak jest całkowicie innym zaburzeniem płynności mowy i wobec dzieci z takimi kłopotami, postępujemy zupełnie inaczej. Wskazówkę dla rodziców można byłoby ująć w jednym zdaniu – zostawmy to jąkanie w spokoju. Wielu rodziców, zapyta – dlaczego? Bo jest to najczęściej chwilowe zaburzenie płynności mowy. Pojawia się w okresie intensywnego rozwoju mowy, który nakłada się na czas zdobywania samodzielności w zakresie sprawnego chodzenia, jedzenia, korzystania z toalety…. Mowa, choć przez większość dzieci opanowywana jest spontanicznie, bezwiednie, niektórym może sprawić kłopot. Dziecko bardzo szybko chce powiedzieć o tym, co mu się udało, co zobaczyło i co sprawiło przykrość. Zasób słownictwa jest zbyt ubogi wobec tego, co chce powiedzieć. Nie udaje się, bo brakuje koordynacji pracy mięśni oddechowych, głosowych (krtani) i artykulacyjnych, które są niezbędne dla płynnej mowy. Dziecko nie potrafi jeszcze mówić na długim i spokojnym wydechu, przy wdechu nabiera zbyt mało powietrza, którego zaczyna brakować podczas mówienia. Pojawia się jąkanie. Maluch nie uświadamia sobie kłopotów z mową. Najczęściej matka i osoby z najbliższego otoczenia zaczynają je poprawiać, proszą o powtarzanie wyrazów i zdań. Czasem denerwują się na dziecko, pospieszają i pokazują, jak powinno mówić. Dziecko uświadamia sobie, że mówi źle, chce się poprawić, choć przecież nie wie, jak to zrobić. W ten sposób zaczyna utrwalać się jąkanie. Spróbujmy więc zachować spokój wobec problemów dziecka z płynnym wysławianiem się. Nie nazywajmy przy dziecku jego kłopotów, jąkaniem. Nie poprawiajmy, nie powtarzajmy po nim, nie prośmy by wyraz czy zdanie powtarzało i nie irytujmy się, kiedy nie udaje mu się mówić płynnie. Nie zmuszajmy do publicznych deklamacji i występów. Nie walczmy z wszelkimi przejawami uporu, tak charakterystycznymi dla tego wieku. Nie pozwólmy dziecku sobą manipulować, ale w drobnych sprawach, lekceważmy dziecięca przekorę. Nigdy nie żartujmy z dziecka, nie przedrzeźniajmy i nie ośmieszajmy przed innymi. Jeśli chcemy pomóc maluchowi, to:
ˇ Mówmy do malca w normalny tempie, ale wyraźnie, używając zrozumiałego i prostego języka. Zwróćmy uwagę, czy otwieramy usta podczas mówienia i czy nie mówimy zbyt szybko. Mówiąc do dziecka, patrzmy na nie. Kiedy dziecko mówi, słuchajmy uważnie. Dziecko naśladuje naszą mowę.
ˇ Postarajmy się, by wokół dziecka było, jak najmniej powodów do zdenerwowania. Może uda się znaleźć przyczynę większej nerwowości malucha – zazdrość, rywalizacja z rodzeństwem, niepokój, związany z napiętą atmosferą w rodzinie… ?
ˇ Dużo z dzieckiem śpiewajmy i wymyślajmy takie zabawy, w których będziemy ze sobą rozmawiali szeptem. Mowa szeptem sprawia, że kłopoty z mówieniem zmniejszają się
ˇ Pokażmy dziecku zabawę, w której bohaterowie porozumiewają się, wydłużając samogłoski: „Teeraaz baawiimyy siiię w roobootyy”.
ˇ W zabawie, spróbujmy nauczyć dziecko prawidłowego oddychania – wdech ustami i nosem, a wydech ustami. Mówimy zawsze na wydechu, a nigdy na wdechu.

Jeśli otoczymy dziecko serdeczną atmosferą, problemy z mową prawdopodobnie ustąpią równie nieoczekiwanie, jak pojawiły się. Gdyby problemy z płynną mową utrzymywały się powyżej szóstego roku życia, nasilały się, pojawiały się grymasy, tiki i współruchy, skontaktujmy się z logopedą. Zawsze lepiej wyjaśniać wszystkie wątpliwości niż oczekiwać, że same się rozwiążą.
Na co warto zwrócić uwagę obserwując rozwój mowy dziecka:
ˇ Najważniejsze jest, czy dziecko dobrze słyszy. By nauczyło się mówić, musi słyszeć. Sprawdźmy czy słyszy szept, czy słyszy dźwięki z większej odległości, czy tak samo słyszy, gdy źródło dźwięku ma z prawej, lewej strony, z przodu, z tyłu. Najmniejsze wątpliwości wyjaśniajmy z pediatrą lub bezpośrednio z audiologiem.
ˇ Obserwujmy, kiedy dziecko unosi głowę, siada, staje. Rozwój mowy postępuje równolegle z rozwojem fizycznym: fazie głużenia odpowiada umiejętność unoszenia głowy; gaworzeniu – umiejętność siadania; pierwszym wyrazom – pozycja pionowa, stawania.
ˇ Przypomnijmy sobie, jak rozwijała się mowa u innych członków rodziny, bo element dziedziczenia nie jest tu bez znaczenia. Jeśli mama, tata czy brat później zaczynali mówić, to i nasz malec później może zacząć mówić (oczywiście nie musi się tak zdarzyć, ale może). Zanim jednak sformułujemy wniosek, że jest to proste opóźnienie mowy uwarunkowane rodzinnie, skonsultujmy ten problem z logopedą.
ˇ Przypomnijmy sobie jak dziecko było karmione – piersią czy butelką? Dzieci karmione piersią mają lepiej przygotowane narządy artykulacyjne do rozpoczęcia nauki mówienia, niż te karmione sztucznie. Lepiej też radzą sobie z oddychaniem podczas mówienia. Ssąc pierś, nauczyły się oddychać nosem. Pamiętajmy o tym, że prawidłowa pielęgnacja dziecka to profilaktyka w zakresie zaburzeń mowy. Dostosowujmy konsystencję podawanych dziecku pokarmów i sposób karmienia do wieku dziecka. Możemy dawać dziecku papki łyżeczką, już od 5 miesiąca życia. Dziecko zdejmując pokarm z łyżeczki i przeżuwając go, będzie ćwiczyło mięśnie jamy ustnej. Podobnie, kiedy około 1 roku życia damy mu skórkę chleba lub herbatnik, który odgryzać będzie przednimi zębami, a następnie przeżuwać, nadal będzie ćwiczyło swój aparat wymowy. Zlikwidujmy wtedy smoczek. Zbyt długie ssanie smoczka ogranicza dziecku swobodne poruszanie językiem, które jest naturalnym ćwiczeniem. Może to doprowadzić do wad zgryzu, a w późniejszym okresie, do nieprawidłowości w wymowie.
ˇ Starajmy się, na tyle na ile to jest możliwe, likwidować u dziecka infekcje górnych dróg oddechowych. Długie i częste katary prowadzą do przekształcenia się toru oddychania. Dziecko „z zapchanym nosem” zacznie nawykowo oddychać ustami. Taki układ jamy ustnej (z opuszczoną żuchwą) nie stwarza warunków do naturalnego usprawniania się aparatu artykulacyjnego. Mogą wykształcić się nieprawidłowe nawyki ruchowe, utrzymywanie się języka na dnie jamy ustnej lub przesuwanie się języka w obszar międzyzębowy. Droga do powstania wad zgryzu i wymowy jest już bardzo blisko. Jeśli mamy wątpliwości, co do stanu zgryzu dziecka – skonsultujmy ten problem z ortodontą.
ˇ Dbajmy o higienę jamy ustnej swego dziecka. Liczne zmiany próchnicze zębów mogą stać się pośrednią przyczyną nieprawidłowych nawyków ruchowych języka, a w konsekwencji wad wymowy.
ˇ Obserwujmy jak przebiega rozwój intelektualny i emocjonalny dziecka. Pamiętajmy, że jedne dzieci mają większą potrzebę mówienia, inne mniejszą.
ˇ Poszczególne etapy rozwoju mowy traktujmy, jak przybliżone ramy, a nie sprawdzian dziecięcych możliwości. Rozwój każdego dziecka jest sprawą bardzo indywidualną.
ˇ Zastępowanie głosek trudniejszych łatwiejszymi, opuszczanie tych trudnych nie traktujmy jak wady wymowy. Do wad nie należą też regionalizmy czy mowa gwarowa. Na wsi dość często jeszcze spotykamy dzieci „dwujęzyczne”: inaczej mówią w szkole, inaczej w domu. Gdy zaczynają mieszać oba języki, dochodzi do błędów wymowy, które na szczęście łatwo można usunąć.
ˇ Zwróćmy uwagę czy podczas mówienia dziecko nie wsuwa języka między zęby, nie wykrzywia warg czy nie robi dziwnych min. Te nawyki szybko się utrwalają. Jeśli mamy wątpliwości, zasięgnijmy porady logopedy.
Jak możemy rozwijać dziecięcą mowę:
ˇ Mówmy wyraźnie, w naturalnym tempie, używając krótkich zdań i zrozumiałych wyrazów.
ˇ Dużo czytajmy, opowiadajmy i rozmawiajmy z dzieckiem.
ˇ Zachęcajmy dziecko do mówienia, zadając pytania, prosząc o opowiadanie, ucząc wierszyków i śpiewając z nim piosenki.
ˇ Nie naśladujmy dziecięcej mowy, nie zdrabniajmy wyrazów, nie używajmy skrótów i słów z dziecięcego słownika.
ˇ Nie poprawiajmy wciąż malucha, gdy widzimy, że go to drażni, nie zawstydzajmy, nie przedrzeźniajmy i nie porównujmy z tymi, którzy mówią od niego ładniej.
ˇ Gdy pojawi się jąkanie rozwojowe, zadbajmy o spokojną atmosferę w domu. Nie zwracajmy uwagi na to, jak mówi dziecko. Nie nazywajmy kłopotów z mową jąkaniem. Poprośmy wychowawczynie w przedszkolu, by też nie zwracały uwagi na chwilowe kłopoty dziecka z mową.
ˇ Zawsze odpowiadajmy na wszystkie pytania, które zdaje dziecko.
ˇ Nigdy nie przerywajmy dziecku, słuchajmy uważnie, patrząc na niego.
ˇ Dbajmy o staranność własnej mowy, nie przekrzykujmy innych i nie zmuszajmy do wsłuchiwania się w naszą mowę.
ˇ Nie zmuszajmy dziecka do recytowania wierszyków i popisywania się, jeśli tego nie lubi.
ˇ Uczmy dziecko oddychania przez nos i mowy na wydechu. Możemy tu wykorzystać zabawę w naśladowanie głosów różnych zwierząt.
ˇ Pokażmy przed lustrem, że kiedy mówimy, otwieramy usta. Mowa przy zaciśniętych zębach jest brzydka i niewyraźna.

Mówiąc, słuchając i ucząc mowy własne dzieci pamiętajmy, że prawidłowa i ładnie brzmiąca mowa świadczy o nas. Czym wcześniej odkryjemy wady wymowy u naszych dzieci, tym szybciej i łatwiej nasze pociechy będą mogły pozbyć się ich.

Warto przeczytać:

ˇ Danuta Emiluta-Rozya „Wspomaganie rozwoju mowy dziecka w wieku przedszkolnym” (Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno- Pedagogicznej MEN).
ˇ Maria Przybysz – Piwko „Jak pomóc dziecku z trudnościami w komunikacji werbalnej i w poznawaniu morfologii języka”. (Clottispol Sp. z oo)
ˇ Genowefa Demel „Minimum logopedyczne nauczyciela przedszkola” (Wyd. Szkolne i Pedagogiczne)
ˇ Elżbieta Sachajska „Uczymy poprawnej wymowy” (Wyd. Szkolne i Pedagogiczne)